Przepis do przekazania

Przepis do przekazania

Czarne Eads / Unsplash

Nie mam przepisu na ciasteczka czekoladowe. Nie martw się o moje dzieci – nie są w potrzebie. Obie ich babcie mają autorskie przepisy. Cóż, żeby być uczciwym, moja matka jest tą na odwrocie torby Tollhouse. Moja teściowa to bardzo strzeżona sprawa, której pozwolono mi być świadkiem tylko jako proces, ale której wersji pisemnej jeszcze nie ufam.

Lauren Graeber

Kiedy mój mąż i ja spotykaliśmy się po raz pierwszy, dyskutowaliśmy o naszych ciasteczkach pochodzenia. Ich bardzo różne cechy prowadziły do ​​czasami dobrze wychowanych, a czasami gorących porównań. To kulinarne przemieszanie naszego życia przeniosło się na pytania o to, co składa się na „prawdziwy” grill (on jest Teksańczykiem, ja pochodzę z Północnej Karoliny). Lata spędzone razem stępiły nasze najostrzejsze krawędzie. Bycie rodzicami sprawiło, że doceniliśmy każde jedzenie, które przed nami postawiono, przygotowane przez kogoś innego. Gdy nasze dzieci podrosły, podobało mi się, jak rozkoszują się ciasteczkami obu babć. Jest to bez wątpienia funkcja tego, jak pyszne są, ale jest też, jak podejrzewam, związane z faktem, że obie babcie zapraszają dzieci do pomocy w ich przyrządzaniu.

Podczas pandemii drastycznie ograniczono nasz dostęp do naszych rodzin i ich dostaw deserów, a luka w kształcie ciasteczek w moim kulinarnym repertuarze stała się bardziej widoczna. Córka zwróciła mi uwagę, że muszę albo a) nauczyć się jednego z przepisów babci, albo b) wymyślić własny. Postawiłam wszystkim bardzo niskie oczekiwania i zaczęłam szukać przepisu, który mógłbym nazwać własnym. Nie chciałem powtarzać tego, co już robiły matki; Podejrzewałem, że nie mogę (a nie chciałem niczego przesiewać). Czytelniku, to trochę wstyd przyznać, ale tam, gdzie wylądowałem, była mieszanka naleśnikowa. Okazuje się, że można zacząć od pudełka, dodać kilka rzeczy i voila, ciasteczka. Dobre.

To, co kocham w naszym przepisie na naleśniki / ciasteczka, to to, że zachęcają do improwizacji. Każda partia była zaproszeniem do zabawy. Orzeszki pekan, chipsy z białej czekolady + chipsy z mlecznej czekolady? Cadbury Mini Jajka, orzechy pekan + kawałki gorzkiej czekolady? Dorzucamy to, co jest w szafce i czekamy z niecierpliwością, jak to wszystko się potoczy. Są sesje podsumowujące, gdy bierzemy te pierwsze kęsy i bez względu na komentarz, każde ciastko zawsze zostaje zjedzone.

Tak, to jest metafora. To pytanie, które wyrasta z pytań, które pogłębiają linie zmartwień między moimi oczami, gdy moje dzieci dojrzewają: Jaką wiarę im przekazuję? Czy będzie to wiara, którą otrzymałem? Z którym dorastał ich tata? A co ze wszystkim, co zdekonstruowaliśmy przez te lata? Czy im to dajemy?

Mój mąż i ja spędziliśmy nasze randkowe lata kłócąc się o Boga z tą samą pasją, z jaką dyskutowaliśmy o jedzeniu. W ciągu naszych dwudziestu wspólnych lat odbyliśmy duchowe podróże, które nadawały priorytet definicjom i historycznie dokładnym, kulturowo zniuansowanym zrozumieniu Pisma Świętego. Mocne rzeczy. Wyszukaliśmy kościoły, które głosiły teologię przyjęcia i służby. Sprawiedliwość. Wydobyliśmy miłość z nauk, które wywołały wstyd. Rzeczy z serca. ten jeden odpowiedź na wszystkie moje pytania przez te wszystkie lata była taka sama, ale nie zawsze byłam skłonna to przyznać (męża zasługuje na to.): Kim jest Bóg? Czy to prawda? Czy to się stało w ten sposób? Czy tak działa Bóg? Nie wiem.

Lata nauki, niektóre z nich na studiach magisterskich, a najuczciwszą rzeczą, jaką mogę powiedzieć moim dzieciom, jest: Nie wiem! Co to za recepta na wiarę?

Partia ciasteczek Lauren.

Od lat nie piekłam dużo, bo zakładałam, że pieczenie wymaga dbałości o szczegóły, z której nie jestem znana. To samo z teologią. Nie wylądowałbym na jednym, bo nie mogłem go dobrze trzymać w głowie. Dopiero gdy zaczęłam używać maszyny do pieczenia chleba i czasami przeoczałam szczegóły, a mimo to masowałam pyszne bochenki, odkryłam, że mogę mieszać się w pieczeniu z tą samą przypadkową pasją, jaką jest moje życie duchowe. Zawsze interesowały mnie pytania dotyczące wiary i uwielbiam czytać odpowiedzi wszystkich. Lubię o nich myśleć, układać wokół nich moje słowa, a potem mieszać to wszystko w głowie, częściowo pamiętając to, co usłyszałem, ale całym sercem kochając, jak to mnie pobudziło do działania. Nie wiem to nie koniec każdej rozmowy – to szczere zaproszenie do kolejnej.

W bagnie rodzicielstwa wygląda to tak, jakby przez cały czas prowadziły dwie ciągłe i pozornie sprzeczne rozmowy. Staram się być szczery wobec naszych dzieci, jeśli chodzi o to, czego nie wiem o Bogu lub Biblii (o czym nikt z nas tak naprawdę nie wie) oraz Staram się jasno określić, kiedy moja wiara jest impulsem do moich wyborów. To wygląda jak moja odmowa powiedzenia, że ​​my, chrześcijanie, trzymamy się prawdy. Zamiast tego mówię o tym, co sugerują nasze fundamentalne historie i uznaję, co w tych historiach jest piękne, pocieszające i dobre. I tak, nazywam je opowieściami. Wygląda na to, że spacerujemy po targowisku i pochylamy się nad ich uszami, aby powiedzieć, że możemy dbać o ziemię i naszych bliźnich, nawet jeśli to nas więcej kosztuje, a wybór, aby to zrobić, jest motywowany lekcjami, których nauczyłem się o Bogu w Biblii. Jego Nie wiem ale bądźmy dobrymi ludźmi.

Bawię się myślą, że teologia nigdy nie była przepisem, to pieczenie. A może więcej, chodzi o jedzenie. Myślałem, że bycie rodzicem wymaga ode mnie doskonalenia i przekazywania stron jasnych instrukcji, które pokierują duchowym życiem moich dzieci, a moja niezdolność do pogodzenia się z czymkolwiek wydawała mi się porażką. Uczę się, że wystarczy zaprosić moje dzieci, aby dołączyły do ​​mnie podczas majsterkowania, aby pomóc mi przepisać, co to znaczy żyć i kochać wiernie w szczegółach naszego życia w tym momencie. Jesteśmy głodnymi stworzeniami, co mówi mi, że przez całe życie będziemy grzebać w prawdziwych i metaforycznych kuchniach. Zaczynam się uspokajać i cieszyć z bałaganu, który mogę z nich zrobić, a od czasu do czasu wsuwam im kawałek czekolady – historia wielkiej miłości, którą otrzymałem, gdy inni zaprosili mnie do pieczenia.

Lauren Graeber jest pisarką, nauczycielką warsztatów pisarskich i współdyrektorką Centrum Modlitwy i Duchowości przy St. Kościół Episkopalny Maryi w High Point w Północnej Karolinie. Porusza się wiarą, rodzicielstwem i pytaniami, które uroczo odmawiają odpowiedzi na IG @definitelysometimes.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.