Na Wielki Post w końcu ugotowałam przepis na capirotada mojej mamy

Na Wielki Post w końcu ugotowałam przepis na capirotada mojej mamy

Chleb został spalony. Dym wirował wokół patelni. Większość sera spleśniała. A gdzie była ta ostatnia, oczekiwana łuska pomidora?

Próbowałem zrobić capirotada, pudding chlebowy, który Meksykanie po obu stronach granicy przygotowują w każdy Wielki Post. Zawodziłem już moją zmarłą matkę.

W 2019 roku napisałem na jej temat pochwałę The Times of Prism, mój ulubiony deser wszechczasów, którego Mami nigdy by nie zaproponowała. Moja historia została opublikowana 10 dni po raku jajnika w wieku 67 lat, kiedy zmarła Maria de la Luz Arellano.

Napisałem Pochwałę, aby ją wychwalać za życia, ale także jako ostrzeżenie dla żywych: Mądrość waszych starszych, zanim było za późno. Towarzyszący temu kawałek był przepisem na capirotadę mojej Mami, a także obietnicą, że dotrwam do końca przyszłego roku mojej rodziny, mimo że nigdy nie próbowałam czegoś bardziej złożonego niż kuchnia.

Ale kiedy nadszedł Wielki Post w 2020 roku, wszyscy poddawaliśmy kwarantannie własne domy – a jeden na capirotada nie jest zabawny. Wiosna po prostu mnie zasmuciła. Ciocie o dobrych intencjach karmiły mnie innymi wielkopostnymi potrawami, aby podnieść mnie na duchu – chile relleno, placki z krewetkami, tacos ziemniaczane, gorditas z fasoli i wiele więcej – ale nie mogłem się zmusić do spróbowania ich capirotada.

Kiedy w tym roku nadeszła Środa Popielcowa, obiecałam zrobić capirotada mojej Mami… a wymówki przyszły szybciej niż szybka piłka Shohei Ohtani. Byłem zbyt zajęty pracą. Nie będę w stanie znaleźć właściwych składników. Nie ma mowy, żebym pasowała do puszystej, soczystej capirotada mojej Mami.

Poza tym to, co mogę zrobić, to obrzydzenie i rozczarowanie mojej rodziny.

Ale kiedy tata ledwo uniknął katastrofalnego wypadku samochodowego, po raz kolejny zdałem sobie sprawę, że powinniśmy żyć, póki żyją nasi rodzice.

Więc w zeszłym tygodniu poszedłem na to.

Odkurzyłem przepis Mami i poszedłem do Northgate González Market, latynoskiego giganta supermarketu, który moja rodzina uwielbiała od czasu jej pierwszej lokalizacji przy Anaheim Boulevard w 1980 roku, zaledwie kilka minut od naszego domu. Kupiłam rodzynki, migdały, smalec i chleb w postaci boillos – puszystych francuskich bułek. Dwa funty piloncillo, cztery goździki, pięć łusek pomidora i sześć laski cynamonu nadają syropowi capirotada charakterystyczny pikantno-słodki smak. Zacatecas z miłością nazwał mój stan przodków z Northgate Nie miał sera queso de pata – twarożek – ze względu na dziwny smak i zapach, więc zadzwoniłem do znajomego, który miał randkę.

Ser i boillos kroję w paski i suszę na powietrzu przez kilka dni, tak jak kiedyś robiła to Mami. W piątek, dzień po wielkiej uczcie, nie ma mięsa do jedzenia. Ale kolumna stała na przeszkodzie, więc planowałem zrobić wszystko w weekend. Ups – mój podatnik z umówionym spotkaniem. Poniedziałek, powiedziałem sobie – wtedy spotkanie było spiętrzone po spotkaniu.

We wtorek rano obudziłem się wcześniej niż zwykle. Żadnych więcej wymówek. Lepiej zepsuć i wcale nie próbować. Sprawię, że Moja Mami będzie dumna – albo jej i świętych uśmieję się w niebie.

Moja żona poszła do kuchni i zapytała, o co chodzi z tym całym skwierczeniem i przekleństwami. Ale mam wystarczająco dużo rytmu, aby móc wspominać moją Mami przez cały proces.

Kiedy smażyłam plastry bolillo i ostrożnie układałam je w brytfannie, posypując migdałami i rodzynkami, zanim zabrałam mamę na pandemię COVID-19. Ludzie, którzy odwiedzili The Parade w Mami w zeszłym tygodniu, dali jej siłę do radzenia sobie z nieznośnym bólem. Sieć wsparcia, której potrzebowała moja rodzina.

Bez nich nie wiem, gdzie bylibyśmy psychicznie. Właściwie tak. Bylibyśmy niepocieszeni jako bliscy Amerykanów, którzy zmarli na COVID-19 i nie mogli być właściwie opłakiwani.

Kiedy przygotowałem garnek do przygotowania syropu Capirotada, chciałem, co Mami pomyśli o pandemii i 2020 roku. Byłaby pierwsza w kolejce pandejo Tak długo, jak to robił, i zastraszać każdego w obrębie przecznic, aby dźgnąć. Prawdopodobnie poparłaby rasowe rozliczenie kraju, podczas gdy jestem pewien, że moje rodzeństwo i ja powiedzielibyśmy jej o jej własnej rodzinie w zakresie koloryzmu.

I chociaż była libertarianinem, Mami nigdy nie lubiła Donalda Trumpa, jak zawsze go nazywała Trompudo, w odniesieniu do jego wiecznie wydętych ust i dużych ust. Pomyślałaby, że jego wysiłki na rzecz obalenia wyborów prezydenckich w 2020 roku były niczym innym jak zdradą.

Gdy syrop był już gotowy, wlałem go równomiernie do formy do pieczenia, a następnie włożyłem capirotada do piekarnika do pieczenia. How I Made At Marveled Mami robiła capirotada lub arroz de leche (pudding ryżowy) prawie w każdy piątek w okresie Wielkiego Postu bezbłędnie. Pracowała jako konserwator pomidorów, w późniejszych latach na pół etatu opiekowała się dziećmi imigrantów. Wychowując czwórkę dzieci, potem opiekując się swoim pierwszym wnukiem. Podczas pobytu z tatą.

Mami miała więcej powodów, by pominąć sesję capirotady niż ja, ale nigdy tego nie zrobiła. Gotowała nawet dla nas walcząc z rakiem – aż nie mogła gotować.

Znajomy ciężki cynamonowy zapach deseru wypełnił kuchnię, gdy wyjęłam ją do ostygnięcia. Ono wyglądał prawda – ale czy to by było dobre? Ugryzłem kęs. Nie jest aż tak źle – powinienem był użyć więcej sera, powinienem trochę lepiej namoczyć bolillos.

Ugryzłem żonę, która poprosiła o kolejny.

Capirotada gotowa do spożycia. Płatki kokosowe i nonpareils są opcjonalne – kogo oszukujemy, są niezbędne

(Gustavo Arellano / Los Angeles Times)

Łzy napłynęły mi do oczu, gdy pisałam do rodzeństwa, żeby sprawdzić, czy mogą. „Nie jestem fanem, ale spróbuję” – powiedział mój brat. „Nigdy nie byłam fanką” — powiedziała jedna z sióstr. Później tej nocy, kiedy moja najmłodsza siostra nie Tak jak capirotada zjadła trochę, powiedziała, że ​​to „niesamowite” i że „moja mama byłaby z ciebie dumna”, zanim zaczęła narzekać, że dodałem za dużo rodzynek i migdałów.

Rodzeństwo, mówię ci.

Kiedy żartowaliśmy, przez resztę dnia zdałem sobie sprawę, co robi Mami. Danie było po prostu ostatecznym deserem wielkopostnym, a my pozwalaliśmy sobie na jej sposób. Była to metoda przekazywania wielu lekcji przy każdym kroku i ugryzieniu.

Dobre rzeczy wymagają czasu. Dobre rzeczy do zrobienia.

Tradycja ma znaczenie, ale miłość ma większe znaczenie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.