Donna Maurillo, Pokarm dla myśli

Donna Maurillo, Pokarm dla myśli

W Stanach Zjednoczonych najbardziej popularne jest włoskie jedzenie. Może dlatego, że pizza i makaron są tak wszechobecne. Ale jest jeszcze bardziej, gdy jesteś we Włoszech. I właśnie tam jestem, kiedy to piszę.

Co więcej, włoskie jedzenie jest jeszcze lepsze, gdy jesteś w środku kraju pochodzenia. Pomidory są słodsze. Owoce są bardziej aromatyczne. Makaron jest gotowany naprawdę al dente. Sałatki są bardziej pomysłowe. Nawet oliwa z oliwek ma głębszy smak.

Na przykład spędziliśmy kilka dni w rodzinnej wiosce moich dziadków ze strony matki w górach. Nawet przy zaledwie 3000 mieszkańców, dostępność dobrego jedzenia była pod dostatkiem. Nasz przyjaciel Carmine zaprosił nas do swojego domu po naszym przybyciu. Tam zastawił stół z dużymi zielonymi oliwkami, polenta torta (którą sam zrobił), świeżymi wiśniami, serami, salami i domową sangrią. Gościnność jest tu kluczowym słowem, a dobre jedzenie to pojazd.

Domowe zupy Pietro, prosciutto, wątrobianka i wieprzowina. (Przysłane — Donna Maurillo)

Spacerując z nami po kościele, zaprowadził nas na spotkanie ze swoim przyjacielem Pietro, na którego drzwiach widniał napis wskazujący, że jest to instytut gastronomiczny. Spodziewałem się jakiegoś rodzaju szkoły. Ale nie, to był mały dom ze stołem, sofą, kominkiem i maleńką kuchnią na pierwszym piętrze. Z sufitu zwisały udziec wieprzowy i suche salami. Pietro sam je konserwował, robiąc prosciutto z wieprzowiny. „Zrobienie tego samemu jest lepsze” – powiedział w swoim ojczystym włoskim. (Jasne, pomyślałem, że pójdę do domu i to zrobię.)

Stół był zastawiony dużymi słoikami do konserw wypełnionych wiśniami, niektóre pakowane w cukier, a inne marynowane w 96% alkoholu zbożowym. Posłodzone wiśnie pozostawiono na kilka miesięcy, najlepiej na słońcu, po czym cukier wyciągał sok, topił się i zamieniał w syropowatą ciecz. Można je nakładać łyżką na ciasto lub lody lub jeść prosto.

Atrakcyjną częścią deseru były również marynowane wiśnie. Ciesz się pijanymi owocami, podczas gdy sam się rozbijasz! Jednak to wcale nie jest tutaj powszechne. Rzadko zdarza się picie w nadmiarze, chociaż alkohol twardy można kupić w prawie każdym sklepie, który sprzedaje żywność lub napoje, w tym w kawiarniach. We Włoszech „pójście do baru” oznacza pójście na kawę.

Pietro zaproponował kawałki swojej suszonej na sucho kiełbasy wieprzowej, wątróbkę (proszę nie dla mnie), prosciutto i salami. Molto pyszne! W rzeczywistości było to najlepsze, jakie kiedykolwiek jadłem, o bogatszym smaku i mniejszej zawartości tłuszczu.

Zaproponował, że ugotuje nam trochę spaghetti, ale musieliśmy wracać do naszej kwatery. (Czy mogę przyznać, że mieszkaliśmy w eleganckim XIV-wiecznym mieszkaniu zamkowym? Za około 35 dolarów za noc dla każdego z nas?) Tak więc kolacje zostały zaplanowane na 8:30 tego wieczoru.

Przyjechaliśmy, aby znaleźć mały stolik zatłoczony naszymi nakryciami i spaghetti prawie gotowym do podania. Sos, ułożony na środku kopca spaghetti, został zrobiony ze świeżych letnich pomidorów, obłędnie słodkich i ciemnoczerwonych. Całość posypała porwana świeżą bazylią. Makaron miał idealnie ugotowaną konsystencję, która była miękka, ale nie papkowata, i jędrna, ale nie za twarda. Pietro naprawdę był artystą nawet z najprostszymi potrawami.

Chleb Życia

Odkryłem, że grissini, te cienkie chrupiące paluszki, są teraz mniej popularne w restauracjach. Zamiast tego więcej z nich serwuje chrupiące włoskie plastry.

Jedna rzecz, którą zauważyła moja siostrzenica Nicole – chleb tutaj jest puszysty, ale mocny z chrupiącą, ciemną skórką. Żadna z bladej, niedogotowanej wersji nie serwowana w wielu amerykańskich restauracjach. Większość włoskich lokali gastronomicznych podaje ją w brązowej torbie na stole.

Jednak nie proś o masło. Zamiast tego poproś o oliwę z oliwek, ale nawet to nie będzie normą. Kiedy poprosiliśmy o oliwę z oliwek do naszego chleba, kelner postawił butelkę na naszym stole, ale żadnych talerzy z chlebem. Musieliśmy polewać kropelki na raz na nasze plastry.

I jedzenie na drodze!

Nawet na autostradzie przystanki odpoczynkowe AutoGrill serwują kanapki na różnych chrupiących bułeczkach i podpłomykach – prosciutto, mozzarella z bawolego, świeże plastry pomidora, coppacola, kiełbaski, klopsiki, a nawet hamburgery. Podgrzej je na prasie panini lub delektuj na zimno. Lub wybierz gotowe dania, takie jak panierowane filety rybne, pieczony kurczak, lasagne, grillowane warzywa i makaron. Nie pomijaj ciastek, takich jak babeczki z nutellą, nadziewane rogaliki i mnóstwo włoskich ciastek. Większość barów sałatkowych zniknęła wraz z COVID-19, ale gotowe sałatki zadowolą każdy gust, od zwykłych po fantazyjne. Możesz zwariować po prostu dokonując wyboru.

Złe jedzenie?

Staram się unikać wszystkiego, co dotyczy menu turystycznego lub takiego, które jest przeznaczone dla nie-Włochów. Możesz znaleźć ich wiele w każdym popularnym mieście, zwłaszcza w pobliżu miejsc turystycznych – Watykanu, ruin Pompejów, Ponte Vecchio.

Tutaj znajdziesz spaghetti i klopsiki, które tak naprawdę nie są włoskim daniem. Jeśli chcesz klopsiki (polpette), zwykle podaje się je jako dodatek do sosu. Podczas naszej ostatniej nocy w Pompejach jedliśmy kolację w restauracji w pobliżu naszego Air BnB. Było to otwarcie dla turystów, ale i tak pojechaliśmy ze względu na wygodę. Mój makaron był w porządku, jeśli był zbyt papkowaty, ale sos pomidorowy był zbyt tłusty i płaski. Nie straszne, ale nie spełniające standardów narodowych.

Jeśli chcesz przyzwoitych włoskich posiłków, zapytaj swojego hotelowego konsjerża lub gospodarza BnB, gdzie zwykle jeżdżą. Wyjaśnij, że chcesz prawdziwego lokalnego jedzenia, a nie tego, co służy turystom. Jeśli jesteś w większym mieście, personel restauracji może mówić przynajmniej trochę po angielsku.

Jednak im dalej na południe i im mniejsze miasto, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że angielski będzie powszechny. Po prostu zasubskrybuj tłumacza online na swój telefon i daj z siebie wszystko. Większość Włochów cieszy się, że nawet próbujesz.

Z wyjątkiem sytuacji, gdy potrzebowałem pomocy drogowej, a facet, który przyjechał, krzyczał na mnie po włosku, używając słów, których nigdy wcześniej nie słyszałem. Laweta. Plac konserwacyjny. Przepalona opona. Im mniej go rozumiałem, tym głośniej krzyczał. Odniosłem jednak wrażenie, że nawet jego współpracownicy uważali, że jest przesadzony.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.